PŁEĆ, SEKSUALNOŚĆ I MITY

zobacz także:

ORIENTACJA SEKSUALNA

PROBLEMATYKA HIV/AIDS

 

Pseudonauka upodobała sobie wyjątkowo zagadnienia wchodzące w zakres szeroko rozumianej seksualności. W kolejnych artykułach będziemy je zgłębiać i rozwiewać mity, które osoby publiczne oraz nasz wyjątkowo – nomen omen – płodny w tym zakresie rząd produkuje.

Po pierwsze seksualność nie jest pojęciem równoznacznym z budzącym lęk w debacie publicznej słowem SEKS. Skąd ta trwoga przed zachowaniami i potrzebami równie podstawowymi w naszym życiu co jedzenie, spanie czy potrzeba bliskości emocjonalnej z drugą osobą? To temat na osobny artykuł, który niebawem opublikujemy. Skupmy się jednak na podstawowym zarysie zagadnienia i podkreśleniu, jak ma się pseudonauka do szeroko rozumianej seksualności.

Czym jest seksualność, a czym płeć

Chociaż seksualność bywa powszechnie rozumiana w kontekście erotycznych możliwości ciała, perspektywa nauk społecznych pozwala na uchwycenie seksualności jako fenomenu dalece bardziej złożonego i wielopłaszczyznowego. W związku z tym trudno o jedną, powszechnie uznawaną definicję, ponieważ o seksualności można myśleć w kategorii terminu-parasola. Z pewnością jest ona atrybutem każdego człowieka, niezależnie od wieku, płci czy rasy. Najogólniej jednak, zgodnie z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia, seksualność rozumiana jest jako niezbywalny element rozwoju człowieka na każdym etapie życia, na który wpływają fizyczne, psychologiczne i społeczne czynniki. Nie bez znaczenia są jednak także determinanty o charakterze ekonomicznym, politycznym, etycznym, prawnym, historycznym, religijnym i duchowym oraz interakcje, jakie między nimi. Wynika z tego, że seksualność to nie tylko to co „naturalne” i biologiczne.

Pod tym parasolem mieszczą się – nazwijmy je roboczo – kategorie, które wzbudzają, zwłaszcza obecnie bardzo wiele emocji, a co za tym idzie są łakomym kąskiem dla osób uprawiających pseudonaukę. O tożsamości płciowej, orientacji psychoseksualnej, płci biologicznej, a raczej biologicznych aspektach płci oraz o gender, czyli płci kulturowej czy konkretnych zachowaniach erotycznych często mówi się w kategoriach „normalnych” albo od normy odstępujących.

Kto jest „normalny”?

Tu pojawia się problem, czym w zasadzie są zachowania normalne? Musimy pamiętać, że normy kształtowane są kulturowo i z czasem mogą ulegać (i ulegają) pewnym ewolucjom. Podstawowy problem polega jednak na tym, że przez to, że seksualność jest bardzo upolityczniona i wzbudza wiele emocji, możemy natrafić na wypowiedzi „ekspertów”, którzy posiłkują się „badaniami”, lub interpretacjami „badań”, które są niezgodne ze współczesnym stanem nauki. Co gorsza, przez to, że wielu z nich opiera się na uprzedzeniach i mitach, które często są tak absurdalne i tak głęboko zinternalizowane, że nawet nie próbują się odwoływać ani manipulować wynikami jakichkolwiek (pseudo)badań, a posiłkują się argumentami religijnymi, które jak wiemy z nauką mają niewiele wspólnego. W odniesieniu do seksualności, pseudonaukowe argumenty najczęściej wynikają jednak z celowej manipulacji wynikami lub z niezrozumienia metodologii badań naukowych. Pamiętajmy jednak, że manipulacja wynikami zastanych badań to jedno, jednak nierzadko mamy do czynienia z badaniami, które obarczone są błędami metodologicznymi, których wyniki są wykorzystywane do poparcia argumentów ideologicznych.

Warto wspomnieć o tym jak ogromną moc mają religijne i ideologiczne argumenty dotyczące seksualności, które usiłuje się popierać naukowo brzmiącymi argumentami, np. że życie ludzkie zaczyna się od poczęcia, że występuje „syndrom post-aborcyjny” albo że biologicznie rzecz ujmując mowa być może jedynie o dwóch płciach. Współcześnie podkreśla się istnienie szeregu kryteriów składowych płci. W związku z tym, dużym uproszczeniem wydaje się być definiowanie płciowości w ściśle zdefiniowanych binarnych, dychotomicznych kategoriach męskości i kobiecości, jako „ogół cech charakterystycznych dla mężczyzn i kobiet”. To, że definiujemy płeć tylko na podstawie zewnętrznego wyglądu genitaliów jest sporym błędem, ponieważ pomijamy między innymi kategorie płci chromosomalnej, gonadalnej, gonadoforycznej, fenotypowej, hormonalnej, metabolicznej, mózgowej czy psychicznej. Płeć powinna być zatem rozumiana w kategorii spektrum.

Edukacja, edukacja, edukacja…

Żeby móc krytycznie podejść do pseudonaukowego bełkotu trzeba postawić na edukację społeczeństwa. I warto to zacząć od najmłodszych lat. Szczególnie istotny w kontekście omawiania seksualności jest zatem obecnie bardzo „popularny” temat, jakim jest edukacja seksualna. W zeszłym miesiącu Minister Czarnek podkreślił, że kolejny rok szkolny upłynie pod znakiem podkreślenia jej istoty i wagi. Pardon, nie edukacji seksualnej, a wychowania do życia w rodzinie.

Różnicę podkreślić należy, bo zarówno w teorii, jak i w praktyce są to dwa zupełnie odmienne projekty edukacyjne (w tym drugim przypadku raczej dezinformacyjne). O tym czym jest i jak powinna wyglądać holistyczna, zgodna ze standardami WHO edukacja seksualna w Polsce omówię w kolejnym artykule. Natomiast warto już teraz zwrócić uwagę, że potworek jakim jest WDŻ (wychowanie do życia w rodzinie) z takową ma niewiele wspólnego.

W kolejnych artykułach rozwiejemy mity i bardziej szczegółowo wyjaśnimy, m.in. kwestie tożsamości płciowej i orientacji psychoseksualnej, różnice między ”wychowaniem do życia w rodzinie” a edukacją seksualną, kontrowersje dotyczące rzekomej „seksualizacji dzieci” oraz zagadnienie chorób i infekcji przenoszonych drogą płciową, w tym szczegółowo rozprawimy się z mitami dotyczącymi HIV/AIDS. Odniesiemy się także do kwestii aborcji farmakologicznej i poruszymy społeczne aspekty seksualności.

BIBLIOGRAFIA PODSTAWOWA

  • Beisert M., (2006), Rozwojowa norma seksuologiczna jako kryterium oceny zachowań seksualnych dzieci i młodzieży, „Dziecko Krzywdzone” 16: 1–15.

  • Dulko, S., (2006), Saga o płci, Rocznik Lubuski, 32,(2): 87-93.

  • Seidman, S., (2012), Społeczne tworzenie seksualności, Wydawnictwo Naukowe PWN.

  • WHO (2002), Defining sexual health. Report of a technical consultation on sexual health.

KONTAKT Z AUTORKĄ TEKSTU: dr Marysia Woźniak